zarządzanie związkiem

Kto mnie zna, wie, że po rozpoczęciu pracy szukam na drugi dzień innej. Nie znaczy to, że zmienię pracę z dnia na dzień. Zwyczajnie rozeznaję rynek, sprawdzam ile jestem wart na rynku pracy, ile pracodawcy są skłonni za moją pracę zapłacić.
Związki z kobietami traktuję podobnie jak biznes. Nie wierzę w miłość aż po grób. Uczucia owszem istnieją, ale są to uczucia, które (jak twierdzi nauka) mają za zadanie sprawić, że mężczyzna z kobietą są ze sobą w czasie potrzebnym na wzrost ich dziecka, by uchronić je przed zagrożeniami. Czy ta czy inna kobieta, nie ma to większego znaczenia. Miłość pojawia się i odchodzi, zmienia swój obiekt westchnień i myśli.
Jednak rodzi też pewne problemy, nie tylko emocjonalnej, bardziej praktycznej.

Gdy jestem z kobietą na stałe, rozglądam się za innymi kobietami podobnie jak czynię to z pracą. Jest to praktyczne rozwiązanie, związane z zarządzaniem ryzykiem. W przypadku, gdyby mojej partnerce coś się stało, ja miałbym inne znajome, z którymi mógłbym stworzyć nową rodzinę. Zaoszczędziłoby mi to bólu oraz czasu. Wiele osób nie jest sobie w stanie poradzić po stracie ukochanej osoby i popada chociażby w alkoholizm. Moje podejście eliminuje negatywne efekty rozstania czy utraty bliskiej osoby.

Czy jednak należy mieć kilka kochanek? Moim zdaniem to zależy od indywidualnych cech mężczyzny. Uważam, że na pewno należy poznawać inne osoby, ale w czasie trwania związku, ta jedna powinna być numerem 1, nie powinna być jednak jedyna. To jak daleko posunie się mężczyzna w kontakcie z innymi kobietami, zależy wyłącznie od niego i od partnerek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *