Praca i nauka

Dawno nie pisałem, gdyż miałem sporo pracy i czekałem na artykuł do publikacji. Nie pojawiał się przez dwa miesiące, a aktualnie u mnie pada deszcz i jest 3 nad ranem, nudzi mi się, więc postanowiłem napisać obiecywany artykuł

Jak rynek pracy kształtuje się w zarobkach, czemu warto pracować, nawet gdy jest się rentierem, czym jest bogactwo tak na prawdę. Obalamy mity pracy

Miałem zaszczyt być pewnego razu na spotkaniu z osobami z czołówki najbogatszych Polaków (nie chcę się chwalić z kim, ale zdarza mi się czasem porozmawiać z kimś z czołówki). Pewna osoba zapytała lidera listy najbogatszych Polaków według Forbesa, czemu pracujesz, skoro już jestem bardzo bogaty. Ta osoba, nie chciała odpowiadać wprost, więc zrobiłem to ja. Podobny wykład przeczytasz tutaj, dlatego zapraszam Cię do dłuższej lektury, warto

Odpowiedziałem, że każdy musi pracować. Po 1 nasz system przez Kościół Katolicki (poniekąd) został zaprojektowany tak, by każdy pracował, by każdemu się opłacało (w pewnym sensie).  Pracując mamy ubezpieczenie. Jeśli nie prowadzimy działalności lub nie pracujemy, w razie poważnej choroby, jesteśmy zmuszeni pokrywać nie małe wydatki (to argument, czemu tak zaprojektowany system sprawia, że opłaca nam się pracować). Drugi ważny argument to władza. Pieniądze nie mają wartości, jeśli nie umiesz ich używać. Pisałem o przypadkach tragedii osób, które wygrały pieniądze i było to przyczyną ich nieszczęść
Możesz mieć również pieniądze i szybko je stracić, jeśli cwańsi od Ciebie Cię ograją, np pozywając Cię o drobne rzeczy. Musisz mieć wiec wiedzę z prawa, by pomnażać i chronić swój majątek. Podobnie, gdy działasz na rynku IT, musisz mieć o nim pojęcie, by nie kupować drogich usług od osób, które nie dostarczają wartościowych rozwiązań. Na każdej inwestycji musisz się znać, musisz wiedzieć jaką dany produkt ma cechę, którą chcesz sprzedać, by na niej zarobić. Bez wiedzy ani rusz. Po trzecie, żyjemy między Unią Europejską a Rosją. Zdarzały się przypadki w naszej historii, że byliśmy pod butem Rosji, a ta jest komunistyczna. Komuniści nie lubią posiadaczy majątków, szczególnie jeśli nic nie umieją, nic sobą nie reprezentują. Wykładowca i właściciel cukierni Blikle opowiada pewną historię z czasów komuny. Gdy zaczynał się ten okres w naszym kraju, wyszukiwano i łapano właścicieli majątków. Jeden ze znajomych Pana profesora Blikla, zatrzymany przez komunistów wcześniej ubrudził sobie ręce w smarze, by powiedzieć, że jest mechanikiem, inaczej mógłby zostać rozstrzelany. Umiejętności naprawiania samochodu i smar czy olej uratowały mu życie. Ryzyko polityczne istnieje, więc warto mieć jakiś fach w rękach, nawet gdy nie trzeba pracować. Po czwarte nikt nie liczy się z osobami, które nie są w stanie nic załatwić, nic zrobić, skonstruować, są tylko od prostych prac, dlatego warto umieć coś co jest na czasie i w cenie – mieć szanowany zawód. Po 5 nasze ciała wymagają ruchu, więc każdy musi pracować i się ruszać. Klasa robotnicza rusza się w pracy. Klasa wykształcona rusza się na siłowni, więc musi więcej zarabiać, by opłacić wysiłek w eleganckim klubie, jeśli nie uczestniczysz w życiu społecznym – na siłowni, w pracy, klubie, dyskotece, odpadasz ze społeczeństwa

Praca daje najwyższy zysk jednostkowy. Czyli jeśli inwestujesz 100.000 zł w edukację i 100.000 zł w nieruchomość oraz 100.000 zł w biznes, to z pracy powinieneś mieć największy zysk. Jak ja liczę takie zyski i jak oceniam czy opłaca mi się podjąć pracę? Otóż, jeśli minimalna pensja wynosi powiedzmy 2000 zł brutto (2100, ale uprośćmy dla obliczeń), to po studiach powinno zarabiać się więcej. Jeśli zarabiamy 4000 zł brutto miesięcznie w tym samym mieście, to mamy zysk 25.000 zł (24k, ale zaokrąglijmy znów). Czyli zysk ze studiów mamy rzędu 25%. To uczciwa propozycja. Jeśli jednak te same pieniądze miałbym zarobić w Warszawie, wynająć kawalerkę, to jestem stratny (no chyba, że bym mieszkanie kupił na kredyt, to jest jakiś zysk, ale odjąć należy odsetki kredytu mieszkaniowego). Z pracą wiążą się podwyżki, więc jeśli co roku otrzymujemy dodatkowe pieniądze, to mamy większe zyski i dopiero wtedy studia zaczynają nam się opłacać finansowo (bo oczywiście, to że jesteśmy bardziej zaradni to efekt poboczny studiów, całkiem wartościowy). Poniżej tej kwoty nie opłaca się zatrudnienia w innym mieście i studiów podejmować, o czym piszę dość często, rzadko się takie posady zdarzają, nawet w IT (nigdy mi nikt 6000 zł nie zaproponował w Warszawie).
Inwestycja w nieruchomość może nam dać powiedzmy 3-8% w skali roku. Nie jest to źle, jeśli kupujemy na kredyt i koszt kredytu jest mniejszy niż zyski. Biznes, nawet na samozatrudnieniu powinien nam dawać od 20% zysku w skali roku w górę, najlepiej, żeby z biznesu dało się zrobić biznes pasywny, inaczej czasem lepiej iść do pracy i pieniądze zainwestować na giełdzie niż otwierać własny biznes. Biznes pasywny powinien dawać co najmniej 20% rocznie, gdyż giełda spokojnie powinna dawać 15% przy niewiele mniejszym ryzyku

Jaki mam plan ja? Otóż ja podobnie jak wykładowca akademii bogactwa (na Youtube), uważam, że warto być na każdym rynku – pracy, inwestycji i biznesu. Jako pracę wybrałem sobie bycie programistą. Jestem freelancerem, gdyż nie wyobrażam sobie dzisiaj, bym musiał wstawać na 8 czy nawet 10 rano do pracy w IT. Zleceń mam coraz więcej, klientów pozyskuje na polskiej oferii i na zagranicznych portalach dla wolnych strzelców. Praca rozwija mnie, sprawia, że ktoś coś może ode mnie chcieć, więc pozyskuje nowe znajomości, a te są na pewno warte więcej w branży kreatywnej niż w prostym biznesie. Praca uszlachetnia, rozwija, zmusza do ciągłej nauki technicznej i psychologicznej. Poza tym nawet Rosjanie uważają, że przyszłość pola bitwy to roboty i sztuczna inteligencja. Do tego chciałbym tworzyć własne startupy, a wiedza, którą zdobywam programując i rozwiązując problemy, powinna procentować
Inwestycje, czyli to na czym się znam – inwestuje głównie na giełdzie, bo to najpewniejszy rynek. Oczywiście nasza giełda nie należy do najlepszych, szczególnie ostatnimi czasy, ale warto na niej być. Do tego od niedawna zajmuje się kryptowalutami (właśnie odbijają, więc myślę, że w ciągu kilku miesięcy zaangażuje się mocniej). Inwestuje również przez fundusze za granicą
Nieruchomości – pisałem czemu nie inwestuje w nieruchomości dzisiaj się to zmienia. Po pierwsze stwierdziłem, że rzucając palenie mógłbym zaoszczędzić tyle, by spłacać kredyt na mieszkanie pod wynajem, tym bardziej wtedy, gdy najemca nie płaci, po drugie sytuacja się zmienia i 500+ na rynku skutkuje wzmożoną aktywnością młodych ludzi, którzy mniej boją się utraty pracy i kupują mieszkania
Biznes – dopiero się przymierzam. Mam wiele rzeczy, które chciałbym zrealizować, by realizować siebie i swoje wizje. Nie tylko pieniądze się liczą, bo gdy patrzymy na nie, tracimy motywację, gdy się nie pojawiają. Moim celem jest zrealizowanie czegoś, stworzenie, bycie jednym z pierwszych na rynku w pewnych niszach, ot tak, by się sprawdzić, by komuś coś udowodnić, że jestem dobry. To są moje cele, a pieniądze z biznesów, chcę by były pochodną pogoni za realizacją marzeń. Ot tak po prostu

Mam nadzieje, że pokazałem Ci, jakie miejsce w kapitalizmie ma praca, czemu warto pracować, a nie tylko inwestować. Piszę ten artykuł głównie dla osób, które myślą, że bez pracy da się coś osiągnąć. Owszem da się, ale ryzyko jest znacznie większe, nie tylko ekonomiczne (spadek cen nieruchomości czy akcji na giełdzie, bankructwo spółek i brak wypłat za obligacje), ale też polityczne i społeczne – nie masz umiejętności, nie liczysz się w społeczeństwie. Dlatego ja trenuje sztuki walki, biegam, uczę się ekonomii, nowych technologii, czytam lub dyskutuje o prawie, handluje, chodzę do kina, by nie zostać w tyle pod względem kulturowym (dzisiejsza młodzież ma swoją kulturę pracy), społecznym, ekonomicznym, prawnym. Czemu nie muszę pracować? Mam trochę inwestycji, jestem ubezpieczony, trochę handluje, ale nadal najwięcej zarabiam na tworzeniu aplikacji internetowych, chociaż w czasie gdy nie mam klienta, największe wpływy mam z dochodów pasywnych. Na wakacje nie jeżdżę nie dlatego, że mnie nie stać, ale dlatego, że nie mam czasu. Bez sensem jest siedzenie na plaży i uczenie się, no chyba, że chcemy się nawdychać jodu. Aktualnie zaczynam uczyć się marketingu internetowego, by promować swoją działalność, czasem robię to dla klientów pokazując wcześniej swoje osiągnięcia. Ten blog ma mi posłużyć jako poletko do nauki marketingu, już zaczyna odnosić sukcesy.
Praca jest ważna, nawet gdy nie musimy jej wykonywać. Sprawia radość, gdy poznajemy nowych ludzi, widzimy ich szczęście, które osiągają dzięki nam, pozwala nam budować kapitał społeczny – znajomości. Praca, gdy stoi nad nami szef, może doprowadzać do palpitacji serca, szczególnie w poniedziałek rano, dlatego postanowiłem napisać ile frajdy może nieść praca, gdy robimy to na własny rachunek, nie dla kogoś, o czym pisze od lat
Bogactwo to nie tylko stan konta, to stan ducha oraz umysłu, a także wiedzy i umiejętności. Osoba bez wiedzy, szybko straci pieniądze, osoba z wiedzą, powinna je zyskiwać, na tym polega kapitalizm

A co Ty myślisz o pracy? Czy warto pracować, czy praca to przywilej, a może przymus? Czy każdy powinien pracować? Czy lepsza jest państwowa posadka czy może lepiej własny biznes, a może korporacja. Napisz w komentarzach i podaj kilka argumentów, czemu Ty wybierasz taką, a nie inną pracę. Zapraszam do dyskusji

 

Comments

  1. Nie sztuką jest pracować, sztuką jest pracować tak żeby robić to co się kocha i się jeszcze nie napracować. Ja taki cel mam w życiu 😀

    1. Dokładnie, ale nawet jak się ma pracę, w której człowiek się nie napracuje, to warto robić coś, co da bezpieczeństwo także polityczne, nie tylko ekonomiczne czy socjalne

  2. Ująłeś bardzo ważne aspekty. Powiem szczerze, że najlepiej i najwygodniej mają Ci miastowi. Mają oni większą szansę na sukces, niż Ci przyjezdni, ponieważ pozamiastowi mają również dużo wydatków.

    1. Tak, to prawda niestety. Jeśli się przyjeżdża do dużego miasta, ponosi się wyższe koszta, ale też wyższe ryzyko. Z jednej strony przeprowadzkę do większego miasta zawsze trzeba okupić jakimiś kosztami, z drugiej, dobre firmy wyrównują szanse tym, którzy przybyli z mniejszych miejscowości dając im dodatki mieszkaniowe. Jednak takich firm jest jak na lekarstwo.
      Powiem więcej. Ci miastowi np z Warszawy wyjeżdżają również np do stolic europejskich – Londyn, Paryż, Amsterdam, a my z mniejszych miejscowości jedziemy do stolicy Polski. Więc to po prostu się jakoś przenika… Ci, którzy zostali dzięki znajomościom, kulturze większych miast mają znacznie łatwiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *