pucybut inwestor

Ekonomiczny wojownik to osoba wykształcona, mająca odpowiednią wiedzę. Ostatnimi czasy przypomniała mi się opowieść o pucybucie, który inwestował. Anegdota dotyczy sygnału sprzedaży, gdy inwestor słyszy od swojego pucybuta, że ten ma akcje i inwestuje na giełdzie. Pomyślałem sobie ostatnio, że to może trochę uwłaczająca opowieść. Czy pucybut nie ma prawa inwestować? Otóż ma, a morał tej historii nie należy rozumieć, w ten sposób, że pucybut jest kimś gorszym, tylko chodzi w niej o to, że inwestor musi być mądry, mieć sporą wiedzę i samodzielnie podejmować decyzje inwestycyjne (może się poradzić, ale to inwestor odpowiada za ryzyko, które ponosi). Pucybut jednak zazwyczaj podąża śladem wytyczonym przez kogoś innego. On usłyszał o giełdzie od kogoś, on sam nie wie w co zainwestować, inwestuje w to co mu doradził ktoś. Taka postawa jest z góry skazana na porażkę. Pucybut jeśli usłyszał od klienta, że on inwestuje w daną spółkę, tylko gdy spotka znów tego inwestora, będzie wiedział kiedy sprzedać. Jeśli go nie spotka, straci. Dlatego tak ważne jest nie podążanie za owczym pędem, a podejmowanie samodzielnie decyzji w oparciu o sprawdzone wzorce. Warto również współpracować z doradcami czy innymi inwestorami, by wymieniać doświadczenia, konsultować się, pytać o radę lub wskazówki.

Broń Boże nie uważam, że już należy sprzedawać akcję, gdyż Pani Basia w spożywczaku powiedziała mi, że kupiła akcje spółki z WIG20. Chcę uczulić czytelników, by rozejrzeli się za inwestorami, spróbowali się z nimi zaprzyjaźnić. Uważam, że każdy w dzisiejszych czasach powinien mieć swojego fryzjera, księgowego, informatyka, inwestora, prawnika, lekarza itp. Warto, by te osoby się wzajemnie wspierały, pomagały sobie, miały do siebie zaufanie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *