Dzisiaj będzie coś o oszczędzaniu pieniędzy.

Spotykam różne osoby, w różnym wieku. Ostatnio spotkałem kolegę 19 letniego,z którym grywałem w koszykówkę nad zalewem w Radomiu. Paliliśmy fajki w Galerii Słonecznej na parkingu i spoglądaliśmy na nowe bloki. Kolega ten powiedział, że mieszkańcy tych ładnych mieszkań muszą mieć masę szmalu. Akurat kiedyś się interesowałem mieszkaniami w tej okolicy i owszem mieszkania od developera były dość drogie, ale nieopodal można było kupić kawalerkę już za 55.000 zł. Moim zdaniem to niewiele jak na te czasy i szalone ceny nieruchomości. Jednak to czym chcę się podzielić to odpowiedź jakiej mu udzieliłem – chcesz mieć kasę, to odkładaj pieniądze. Teraz jesteś młody, musisz się wyszaleć, ale za 2-3 lata powinieneś już zacząć odkładać pieniądze, nie szaleć, bo nie uczynią Cię bogatym pieniądze, które zarabiasz, ale te które odkładasz.

Chciałbym Wam tym samym przedstawić w jaki sposób ja oszczędzam pieniądze. Czytałem dzisiaj artykuł na portalu bankier o kobiecie, która próbuje przeżyć za minimalną pensję. Przedstawię Wam na co ja wydaję pieniądze.

Otóż na śniadanie jem owsiankę gotowaną na wodzie – jest to bardzo zdrowy posiłek, do którego można się przyzwyczaić. Czasem jem do niego owoce np jabłka, banany lub inne, które akurat mam w domu. Czasem popijam jogurtem na bogato i zagryzam hiszpańską pomarańczą  :). Jeśli żyjesz za minimalną i chcesz zaoszczędzić, powinieneś jeść owsiankę na wodzie (ja używam mineralnej 6L, gdy pracuje i mieszkam w Warszawie, ale możesz używać z kranu, jeśli masz wodę z niską zawartością kamienia) z jabłkami (możesz je zetrzeć na tarce). Nie jest to śniadanie dla biedoty. Jest to bardzo zdrowe jedzenie o niskim indeksie glikemicznym i tanie (w Radomiu torebka owsianki kosztuje około 2zł i starcza mi na tydzień bo jem na śniadanie jedną filiżankę).

Na obiad spożywam w Warszawie obiad zazwyczaj w restauracji, bo nie mam czasu w pracy na przygotowywanie obiadu. Zazwyczaj kosztuje mnie to 12-14zł u Chińczyka, do 20 zł w dość dobrej restauracji (lunch). Jeśli jednak jestem w domu (albo jak byłem na studiach) jadłem pierś z kurczaka lub rybę z ryżem lub kaszą  gotowaną w parowarze, a do tego surówka. Często jadam samo mięso bez węglowodanów z surówką. Węglowodany są o tyle dobre, że sprawiają, że dłużej nam się nie chce jeść, a są dość tanie. Koszt takiego obiadu to 6-8zł. Kiedyś widziałem jak mój kolega oszczędzając jadł ziemniaki z zsiadłym mlekiem. O ile jest to dobre rozwiązanie na lato, to na zimę moim zdaniem może osłabić organizm, co zwiększy koszty jeśli zachorujemy.

Kolacja zawsze jest dla mnie największym wyzwaniem. Staram się jeść ciemny chleb (ten jest nieco droższy), masło oraz wędlinę lub ser biały w różnej postaci czasem z dżemem. Zdarza mi się zjeść zamiast tego lub oprócz tego parę jabłek przed snem. Chleb starcza mi na okolo 3-5 dni a jego koszt to około 3zł. Reszta dodatków wyniesie mnie na dzień około 6-8zł podobnie jak obiad.

Podsumowując jestem w stanie zmieścić się w 500-600 zł z jedzeniem. Do tego mieszkanie czynsz w Radomiu są to kwoty rzędu 150-200zł w Warszawie 300-400zł plus odstępne, ale na szczęście zarabiam więcej jeśli już decyduje się na wyjazd do Warszawy i stać mnie na opłacenie mieszkania. Rachunki za prąd, wodę, gaz około 150zł. W sumie jestem w stanie przeżyć w Radomiu za minimalną i wydać 900zł. Nie piję alkoholu, palę fajki, ale to utajnimy w wydatkach, bo gdybym pracował za minimalną to musiałbym rzucić (często na lato rzucam palenie). Minimalna to około 1200 na rękę dzisiaj więc zostawałoby mi około 200-300 zł. Zaoszczędzone pieniądze wydawałbym na inwestycje w fundusze czyli rocznie odkładałbym około 2500-3500 zł, z których oczywiście musiałbym kupić jeszcze ubranie, ale ja np chodzę w jednej kurtce już 9 rok. Jeśli miałbym żonę i też pracowałaby za minimalną, byłoby nam łatwiej. Pokazuje to, że spokojnie można odłożyć pieniądze. Problemem ludzi dzisiaj jest to, że widzą, że kiedyś zarabiało się szybko.
Dzisiaj zarabia i odkłada pieniądze się wolno i trzeba się do tego przyzwyczaić, nie płakać, że kiedyś było inaczej, tylko brać rzeczywistość jaką jest. Powolne odkładanie w skali jednostki daje na prawdę duży wzrost gospodarczy w skali kraju. Załamywanie się, wpadanie w depresję, frustracje z powodu małych zarobków są nieaktualne. To złe podejście do życia. W tym systemie ważna jest wytrwałość, powtarzalność, systematyczność. Nie ma już szybkich pieniędzy, chyba, że ktoś ma dużo szczęścia. Na to jednak bym nie liczył, lepiej robić to co się lubi i czerpać z tego zyski oraz przyjemność z pracy, życia, poznawania nowych ludzi w trakcie pracy.

Kiedyś poznałem kobietą, która miała męża i paliła papierosy i narzekała, że mają minimalną na głowę, wynajmują mieszkanie i nie odkładają. Zasugerowałem jej, by rzuciła palenie. Około 150 zł do 200 nawet miesięcznie, które by zaoszczędziła na palenie odkładając co roku dałoby jej 2000 zł odłożonej gotówki. Ja rozumiem, że ciężko skończyć z nałogiem, ale 2000 zł po 10 latach odkładane i inwestowane dałoby około 25.000 zł a to już jest wkład na własne mieszkanie. Uważam mimo wszystko, że jeśli ktoś chce się wyrwać z biedy, jest w stanie nawet jeśli zarabia minimalną pensję. Zdaję sobie sprawę, że jest to trudne, ale nie niemożliwe.

Nie chcę tu nikogo osądzać. Jeśli moje informacje pomogły Ci, daj znać, jeśli potrzebujesz dodatkowych porad finansowych jak wyjść z dołka, daj znać

Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *